Nazywam się Tomek, jestem osobą interesującą się antykami, nie tylko, że je zbieram ale też z mojej kolekcji zrodziła się praca dająca mi utrzymanie. Chcę aby powyższy blog opowiadał o starociach i odsłaniał nieco handel antykami od kuchni.
Moja wiedza w temacie dotyczy głównie zabytkowych mebli i w związku z tym rozważania o nich będą dominującym tematem moich postów.

My name is Tomek, I am an antique furniture admirer and art history lover.
As I mentioned my interests are focused on antique furniture and this is the major subject of my posts.
English is not my native language, please forgive me my mistakes. I'll try to add English desctription to some of my posts, as I see that, there are a lot of international readers. And beside this, it might be a good language exercise.


niedziela, 5 sierpnia 2012

Giełda w Bytomiu 3 - 4 sierpnia 2012.

Zapewne jest wielu fanów giełd staroci ale nie każdy wie jak taka impreza wygląda od kulis. Giełdy za zwyczaj zaczynają się tak na prawdę bardzo wcześnie. Już w porannych  godzinach gdy zjeżdżają się pierwsi dostawcy są osoby które polują na towary świeżo wyjmowane z samochodów. Cała zabawa ma swój początek się gdzieś pomiędzy godziną 04.00 a 06.00 nad ranem.  Po południu wygląda podobnie - tylko odwrotnie - wszyscy się pakują co chyba jest trudniejsze :-)

O poranku cały plac wydaje się być pustym miejscem ale pozory mylą, niektórzy instalują swoje stoiska, inni próbują upolować okazje - zaczyna się giełda.  Widok jest inny od tego do którego przyzwyczajeni są odwiedzający. 





A to jest widok który wszyscy znają.





Jeszcze kilka luzem wybranych zdjęć. Na kilku ze zdjęć jest moje stoisko, ciekawe czy ktoś odgadnie które to ?

























6 komentarzy:

  1. Ja swoje, życie swoje - nie udało mi się dojechać do Kiermusów. Może innym razem, w końcu zbierają się tam co miesiąc.
    pozdrawiam
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi tym razem życie pozwoliło dojechać na giełdę czego dowodem są powyższe zdjęcia.
      Pozdrawiam, Tomek.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Giełdy wciągają - to bywa groźne ;-)

      Można się uzależnić.

      Pozdrawiam, Tomek.

      Usuń
  3. Bardzo ciekawa relacja z giełdy ,widać po zdjęciach ze ta Bytomska się jeszcze trzyma nie to co we Wrocławiu,..Pozdrawiam serdecznie,,Tomasz z Rotterdamu

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam, dzięki za komentarz.
    W tym co Pan pisze jest bardzo słuszne spostrzeżenie. Rzeczywiście giełda wrocławska na tle tej w Bytomiu wygląda w ostatnich latach bardzo skromnie.

    Na obecny upadek giełdy we Wrocławiu która swego czasu była największa w Polsce i była jedną z większych w Europie złożyło się kilka przyczyn. Najważniejszą jednak przyczyną w moim odczuciu jest postępowanie sprzedawców. Niestety muszę tu powiedzieć kilka gorzkich słów pod adresem wielu osób uczestniczących w giełdzie wrocławskiej.
    Jeszcze wiele lat temu na giełdzie we Wrocławiu pojawił się trend aby przyjechać na nią jak najwcześniej. Formalnie giełda odbywała się zawsze w piątek i sobotę. Jednak wiele osób zaczęło przyjeżdżać już w czwartek chcąc wyszukać pierwsze okazje lub szybciej sprzedać towar.

    Już w tamtym czasie zwracałem uwagę wielu moim kolegom, że jest to głupota.
    - po pierwsze z powodu, że psują giełdę i wprowadzają zamęt dla kupujących - a to oni są najważniejsi,
    - po drugie narażają się na większe koszty ponieważ trzeba na giełdzie spędzić trzy dni zamiast dwóch.
    Jednak w tamtym czasie byłem w mniejszości i nikt nie zważał na głosy podobne do mojego.
    Giełda we Wrocławiu odbywała się prawie od początku lat 90-tych XX w na placu przy ul. Gnieźnieńskiej. W latach 2000-2005 zaczął się pojawiać bardzo poważny konkurent dla tradycyjnych giełd staroci w postaci handlu internetowego. W wyniku tego zaczęły stopniowo spadać obroty w handlu giełdowym. Wielu sprzedawców coraz częściej zaczynało wspominać dawne, dobre czasy "handlu pod Iglicą" gdzie giełda wrocławska odbywała się wcześniej. Mówiono, że ta lokalizacja jest bliżej centrum i że dzięki temu giełdę odwiedzało więcej "osób z miasta". Nie trzeba było długo czekać aż pojawił się ktoś przedsiębiorczy i zorganizował we Wrocławiu konkurencyjną giełdę na placu pod Halą Ludową. Oczywiście nie muszę mówić, że pojawiła się grupa naiwnych którzy przywitali nowy - stary pomysł z radością i zaczęli się wystawiać na terenach pod Iglicą (Hala Ludowa).

    Dzisiaj mamy taką sytuację, że giełda antyków we Wrocławiu trwa pięć dni i odbywa się na dwóch palcach w tym samym czasie - po prostu głupota.
    Niech sobie każdy sprzedawca zada pytanie: czy w dzisiejszych czasach jakakolwiek osoba jest w stanie poświęcić pięć dni w miesiącu na śledzenie giełdy staroci ???
    Taka zabawa w ciuciubabkę z handlarzami staroci jest trudna dla osób z branży, nie mówiąc już o zwykłych klientach. Ostatecznie wszystko sprowadza się do tego, że osoby handlujące antykami na giełdach we Wrocławiu mają coraz mniejsze obroty przy wysokich kosztach.

    Oczywiście dzisiejszą sytuację jest już bardzo trudno odwrócić ponieważ obydwie giełdy mają już swoją ugruntowaną pozycję.

    Wracając do giełdy w Bytomiu i porównując ją z Wrocławiem to gołym okiem widać, że bytomska zyskuje przewagę i się rozwija.
    W dzisiejszych czasach gdy jest wyjątkowa i duża podaż przedmiotów zarówno z Polski jak i z całej Europy. Przy tym znaczącą rolę w handlu antykami odgrywa internet. Mogą się tylko bronić giełdy które nie zajmują dużo czasu i mają swoją tradycję. Najlepiej gdy giełda trwa jeden, góra dwa dni w miesiącu - jest to najlepszy czas i miejsce aby mogli się spotkać kupujący ze sprzedawcami.

    OdpowiedzUsuń