Nazywam się Tomek, jestem osobą interesującą się antykami, nie tylko, że je zbieram ale też z mojej kolekcji zrodziła się praca dająca mi utrzymanie. Chcę aby powyższy blog opowiadał o starociach i odsłaniał nieco handel antykami od kuchni.
Moja wiedza w temacie dotyczy głównie zabytkowych mebli i w związku z tym rozważania o nich będą dominującym tematem moich postów.

My name is Tomek, I am an antique furniture admirer and art history lover.
As I mentioned my interests are focused on antique furniture and this is the major subject of my posts.
English is not my native language, please forgive me my mistakes. I'll try to add English desctription to some of my posts, as I see that, there are a lot of international readers. And beside this, it might be a good language exercise.


wtorek, 21 sierpnia 2012

Czy giełda staroci we Wrocławiu umrze ?




Postanowiłem może nieco na wyrost zadać pytanie w tytule. 
Do napisania powyższego postu skłonił mnie jeden z komentarzy który otrzymałem w ostatnim czasie. Powyższy komentarz dotyczył mojej relacji z giełdy staroci w Bytomiu, autor komentarza  słusznie zauważył, że giełda w Bytomiu wygląda bardzo dobrze na tle giełdy we Wrocławiu. Odpowiadając na komentarz Tomasz z Rotterdamu postanowiłem podać moje wyjaśnienie zamierania giełdy we Wrocławiu. 

Tu zacytuję moją odpowiedź do komentarza z poprzedniego postu: 

Na obecny upadek giełdy we Wrocławiu która swego czasu była największa w Polsce i była jedną z większych w Europie złożyło się kilka przyczyn. Najważniejszą jednak przyczyną w moim odczuciu jest postępowanie sprzedawców. Niestety muszę tu powiedzieć kilka gorzkich słów pod adresem wielu osób uczestniczących w giełdzie wrocławskiej.
Jeszcze wiele lat temu na giełdzie we Wrocławiu pojawił się trend aby przyjechać na nią jak najwcześniej. Formalnie giełda odbywała się zawsze w piątek i sobotę. Jednak wiele osób zaczęło przyjeżdżać już w czwartek chcąc wyszukać pierwsze okazje lub szybciej sprzedać towar.

Już w tamtym czasie zwracałem uwagę wielu moim kolegom, że jest to głupota.
- po pierwsze z powodu, że psują giełdę i wprowadzają zamęt dla kupujących - a to oni są najważniejsi,
- po drugie narażają się na większe koszty ponieważ trzeba na giełdzie spędzić trzy dni zamiast dwóch.
Jednak w tamtym czasie byłem w mniejszości i nikt nie zważał na głosy podobne do mojego.
Giełda we Wrocławiu odbywała się prawie od początku lat 90-tych XX w na placu przy ul. Gnieźnieńskiej. W latach 2000-2005 zaczął się pojawiać bardzo poważny konkurent dla tradycyjnych giełd staroci w postaci handlu internetowego. W wyniku tego zaczęły stopniowo spadać obroty w handlu giełdowym. Wielu sprzedawców coraz częściej zaczynało wspominać dawne, dobre czasy "handlu pod Iglicą" gdzie giełda wrocławska odbywała się wcześniej. Mówiono, że ta lokalizacja jest bliżej centrum i że dzięki temu giełdę odwiedzało więcej "osób z miasta". Nie trzeba było długo czekać aż pojawił się ktoś przedsiębiorczy i zorganizował we Wrocławiu konkurencyjną giełdę na placu pod Halą Stulecia. Oczywiście nie muszę mówić, że pojawiła się grupa desperatów którzy przywitali nowy - stary pomysł z radością i zaczęli się wystawiać na terenach pod Iglicą (Hala Stulecia).

Dzisiaj mamy taką sytuację, że giełda antyków we Wrocławiu trwa pięć dni i odbywa się na dwóch palcach w tym samym czasie - po prostu głupota.
Niech sobie każdy sprzedawca zada pytanie: czy w dzisiejszych czasach jakakolwiek osoba jest w stanie poświęcić pięć dni w miesiącu na śledzenie giełdy staroci ???
Taka zabawa w ciuciubabkę z handlarzami staroci jest trudna dla osób z branży, nie mówiąc już o zwykłych klientach. Ostatecznie wszystko sprowadza się do tego, że osoby handlujące antykami na giełdach we Wrocławiu mają coraz mniejsze obroty przy wysokich kosztach.

Oczywiście dzisiejszą sytuację jest już bardzo trudno odwrócić ponieważ obydwie giełdy mają już swoją ugruntowaną pozycję.

Wracając do giełdy w Bytomiu i porównując ją z Wrocławiem to gołym okiem widać, że bytomska zyskuje przewagę i się rozwija.
W dzisiejszych czasach gdy jest wyjątkowa i duża podaż przedmiotów zarówno z Polski jak i z całej Europy. Przy tym znaczącą rolę w handlu antykami odgrywa internet. Mogą się tylko bronić giełdy które nie zajmują dużo czasu i mają swoją tradycję. Najlepiej gdy giełda trwa jeden, góra dwa dni w miesiącu - jest to najlepszy czas i miejsce aby mogli się spotkać kupujący ze sprzedawcami.


Czy giełda staroci we Wrocławiu umrze ? 
Jestem ciekaw czy ktoś się ze mną zgodzi i czy widzi szanse na odrodzenie giełdy wrocławskiej. 


2 komentarze:

  1. Zdarza mi się odwiedzać giełdę na Gnieźnieńskiej i nie wygląda ona źle. Są dni, kiedy naprawdę jest tam masa ludzi, zarówno sprzedawców i kupujących. Prawdą jest, że trzeba trafić na odpowiedni dzień, a sama giełda trwa zbyt długo, z tym się zgodzę. Handel w internecie może znacznie zagrażać całemu "poważnemu" rynkowi, chociaż ja osobiście wolę kupować na giełdzie niż przez komputer. W internecie przedmioty mają często sztucznie zawyżoną wartość, ponieważ ludzie sprzedając antyki kierują się wysokością cen z innych, podobnych ofert, lecz nie są świadomi, że ich przedmioty w rzeczywistości bardzo odbiegają od tych uznanych za podobne.
    Po drugie, zawsze milej jest obejrzeć przedmiot na żywo przed kupnem, żeby się nie zawieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, dzięki za komentarz.
      Rzeczywiście giełdy bywają różne, nieraz się zdarzy, że jest dużo ludzi. Ale jak wspomnę gdy kilka lat temu na każdej z giełd był zawsze komplet sprzedawców, należało wykupywać rezerwacje miejsc żeby zapewnić sobie przestrzeń do handlu. Były wielkie problemy z parkowaniem dla klientów i odwiedzających. To niestety dzisiejsza nawet pełna giełda nie jest już tak gwarna jak tez z przed lat, szkoda.
      Niestety dla giełdy przy ul. Gnieźnieńskiej chyba już nie ma możliwości aby wróciła do swojego pierwotnego kształtu. Ubolewam nad tym szczerze bo bardzo lubię tą giełdę i szkoda mi, że straciła swój dawny charakter.
      Co do internetu to jednak coraz większa grupa ludzi się do niego przekonuje. Jednak z tego co sam obserwuję to gdy "internauta" ma możliwość aby na żywo mieć kontakt z handlem i przedmiotem to go to bardzo cieszy. Jest też wielu tych którzy pozostają przy tradycyjnych giełdach i sklepach jednak i oni posiłkują się internetem choćby w celu sprawdzenia cen i porównania ofert.
      Na pewno tradycyjne giełdy nigdy nie znikną - nie widzę takiej możliwości, będą po prostu funkcjonować równolegle z handlem internetowym.
      Pozdrawiam, Tomek

      Usuń