Nazywam się Tomek, jestem osobą interesującą się antykami, nie tylko, że je zbieram ale też z mojej kolekcji zrodziła się praca dająca mi utrzymanie. Chcę aby powyższy blog opowiadał o starociach i odsłaniał nieco handel antykami od kuchni.
Moja wiedza w temacie dotyczy głównie zabytkowych mebli i w związku z tym rozważania o nich będą dominującym tematem moich postów.

My name is Tomek, I am an antique furniture admirer and art history lover.
As I mentioned my interests are focused on antique furniture and this is the major subject of my posts.
English is not my native language, please forgive me my mistakes. I'll try to add English desctription to some of my posts, as I see that, there are a lot of international readers. And beside this, it might be a good language exercise.


niedziela, 28 sierpnia 2016

Wyjątkowe meble ale najlepiej to ocenić samemu.




Tak te meble się prezentowały w miejscu skąd pochodziły.

Pozwoliłem sobie na początek zamiast tekstu przemówić zdjęciom.
Jest wiele mebli z okresu międzywojennego , wiele z nich jest też o równie bogatej formie. Ale nie w każdym przypadku udaje się połączyć bogactwo formy i dużą ilość dekoracji w tak udaną całość. Aby pomimo tak wielu detali nie stworzyć wrażenia przesytu, to jest wielka sztuka i w tym przypadku to się udało.

Prezentowany zestaw to komplet mebli do salonu bądź dużej jadalni. Są to bardzo reprezentacyjne meble. Wyroby te powstały jak już wspomniałem na początku XX wieku, zrobiono je z użyciem drewna dębowego. W skład całego zestawu wchodzi serwantka, bufet oraz stół z sześcioma krzesłami.
Serwantka jest chyba najbardziej wyróżniającym się meblem w całym zestawie, ma ona niezwykle ciekawy kształt i piękne zdobienia. Serwantki o tej formie bardzo rzadko się trafiają, a jeszcze do tego przyozdobione tak pięknie snycerką i charakterystycznymi giętymi drzwiczkami to prawdziwy majstersztyk. Równie ciekawy co serwantka jest bufet, jest tak samo ładny i charakterystyczny. Jednak trzeba uczciwie przyznać, że łatwiej jest znaleźć bufet tego typu niż tak interesującą serwantkę - oczywiście obydwa te meble są wyjątkowe. Bardzo dobrym dopełnieniem tego kompletu jest stół wraz z przynależnymi do niego krzesłami.
Ogólnie trzeba przyznać, że ktoś kto projektował ten garnitur meblowy zrobił to z dużym wyczuciem i dobrym smakiem, zachowując właściwe proporcje. Wysokiej jakości projektu dorównuje staranność wykonania tych mebli. Są one zrobione bardzo dokładnie, tak, że do dnia dzisiejszego wszystkie pasowania trzymają kształt i meble są przez to bardzo solidne. Widać też dużą staranność w doborze materiałów, do wykonania tych mebli użyto drewna o bardzo wysokiej jakości.
Te meble oprócz tego, że dobrze je zrobiono miały też szczęście , że były przechowywane w bardzo Meble oprócz tego, że dobrze je zrobiono miały szczęście bo przez wszystkie lata stały w dobrych, domowych warunkach, że ktoś o nie dbał. Dzięki temu dzisiaj są bardzo dobrze zachowane, tak, że ewentualnie oprócz kilku niewielkich retuszy nie potrzebują być odnawiane. Ogólnie świetnie się prezentują i są gotowe do wstawienia do domu, na pewno ktoś kto je kupi będzie się nimi cieszył przez długie lata.

1.  Serwantka posiada dwoje drzwi z giętymi szybami.
WYMIARY: szerokość 120 cm, głębokość 44 cm, wysokość 190 cm.

2.  Bufet posiada troje drzwiczek oraz wysuwany blat pomocniczy. Za środkowymi drzwiami kryją się dwie wewnętrzne szuflady oraz półka.
WYMIARY: szerokość 220 cm, głębokość 76 cm, wysokość blatu 100 cm, wysokość całkowita 142 cm.

3.  Stół jest nie tylko ładny ale i ciekawy pod względem swojej funkcjonalności ponieważ można go rozłożyć aż do długości 360 cm. Istnieje też możliwość jego częściowego rozłożenia przy użyciu tylko dwóch blatów. Po rozłożeniu na maksymalną długość otwierają się w nim dodatkowe nóżki aby podeprzeć wysunięte blaty.
WYMIARY STOŁU: szerokość 99 cm, długość blatu 136 cm, długość po rozłożeniu do 360 cm, wysokość 79 cm.

4.  Krzesła w ilości sześciu sztuk które są obite skórą w kolorze brązu.
WYMIARY KRZESEŁ: szerokość 48 cm, głębokość 46 cm, wysokość siedziska 50 cm, wysokość całkowita 97 cm.



























niedziela, 7 sierpnia 2016

Renowacja skrzynki zegarowej.

Ostatnio miałem okazję odnawiać bardzo zniszczoną skrzynkę zegarową od zegara który przez wiele lat wisiał u kogoś na otwartym ganku jedynie pod niewielkim zadaszeniem. Tego typu sytuacja nie jest łatwa zarówno dla mechanizmu jak i dla skrzynki, a zwłaszcza takiej jak ta która była w okleinie. Zmienne warunki atmosferyczne, wilgoć, słońce i wiatr są absolutnie niszczące dla mebli które tak na prawdę powinny stać w pomieszczeniach.
Główne uszkodzenia w skrzynce to były odspojenia okleiny wraz z obłogiem, ubytki w okleinach, ślady po owadach oraz rozklejona konstrukcja.



Widok ogólny, brakujący element rzeźby jest we wnętrzu skrzynki.

Widać, jak szczególnie od strony ściany brakuje okleiny na skrzynce oraz brakuje fragmentów listwy gzymsowej przy drzwiczkach.

Tu jest dobrze widoczne jedno z odspojeń okleiny i obłogu na drzwiczkach oraz ubytki w okleinie na skrzynce.

Okleina na szczycie skrzyni nie nadawała się do ponownego przyklejenia.

Front był mocno zaatakowany przez owady.






Pracę zacząłem od demontażu skrzynki, po rozebraniu wszystkiego na części dodatkowo okazało się, że korpus skrzynki w dolnej części jest rozklejony, a czopy które powinny wiązać konstrukcję są zniszczone przez owady.
Dodatkowo okazało się, że okleina na plecach odspaja się deski. Oraz, że wieszaki od mechanizmu też są do niczego i trzeba je zrobić od nowa - jeden z wieszaków dosłownie się rozleciał w dłoni ponieważ był tak zjedzony przez owady.


Tu są plecy na których widać pęcherze na okleinie.

Widać fragment konstrukcji który jest rozklejony.

Jeden z wieszaków rozleciał się ponieważ tak był zniszczony prze owady.
Aby skleić podstawę skrzynki należało użyć pewnego sposobu. Po dorobieniu czopów i oczyszczeniu ze starego kleju łączonych powierzchni należało przy sklejaniu użyć kilku ścisków oraz drewnianych klocków które pozwoliły utrzymać kąt prosty w narożnikach.


Przed podklejeniem oklein na drzwiczkach należało wcześniej zdemontować rzeźby.


Następnie należało o ile to możliwe oczyścić z pyłu i starego kleju powierzchnie pęcherzy w okleinach i obłogu. Potem starannie rozprowadzić tam nowy klej przy użyciu listku forniru (taki listek jest wystarczająco cienki i elastyczny aby dotrzeć w każdy zakamarek pod okleiną).
Aby przykleić należycie uszkodzone okleiny należało zrobić prowizoryczną prasę z użyciem ścisków i kawałków płyty wiórowej. Ważne jest aby przy takim klejeniu użyć kawałków folii pomiędzy powierzchnią klejoną, a płytami dociskowymi - gdyby nie folia to całość mogłaby się skleić w miejscach przecieków kleju.  

Klej jest już wprowadzony.

W tle widać plecy na których też w tym samym czasie była podklejana okleina. 


Gdy klej już zastygł (na drugi dzień) to należało zaszpachlować ślady po owadach (ważne jest żeby używać takiej szpachlówki która ma odpowiedni kolor lub można ją barwić, stanowczo nie polecam szpachlówek akrylowych).
Jest to też odpowiedni moment aby  wykonać wszystkie uzupełnienia w okleinach.



Po szpachlowaniu przykleiłem także nowe (brakujące) fragmenty listwy gzymsowej przy drzwiczkach.

Tu widać ramę skrzynki oraz nowe okleiny które mają być użyte do uzupełnień.

Potem gdy całość była zaszpachlowana i były zrobione wstawki w okleinie mogłem przystąpić do usuwania starej powłoki lakierniczej (zmywanie i szlifowanie). Po oczyszczeniu i wyszlifowaniu całości przykleiłem ponownie rzeźby do drzwiczek.



Przyszła już kolej na prace końcowe - barwienie drewna.

Tu widać schnącą bejcę.
Następnie po wyschnięciu bejcy całość została pokryta nową politurą szelakową. Politurę należy zawsze położyć z pewnym zapasem (nieco grubszą) ponieważ z czasem politura nieco opada - robi się cieńsza na skutek wsiąkania oleju lnianego i odparowywania alkoholu który ją rozcieńcza.
Po zapoliturowaniu drewna jest czas na ostateczny montaż, ważne jest aby przy montażu  pracować na stole wyścielonym kocem aby nie zarysować świeżej politury.



No i widok ostateczny gdy skrzynka jest odnowiona.