Nazywam się Tomasz Wrzesiński. Jestem osobą interesującą się antykami. Nie tylko je zbieram ale także odnawiam, przywracam im dawną świetność. Z mojego kolekcjonerstwa zrodziła się praca dająca mi utrzymanie.
Witam na mojej stronie internetowej, która jest jednocześnie blogiem opowiadającym o mojej działalności zawodowej oraz o fascynacji antykami, którą chciałbym się podzielić.

niedziela, 2 września 2012

Nowoczesna Stolarka Budowlana - książka z 1898 roku.

Mam w sowim posiadaniu kilka starych publikacji z dziedziny stolarstwa, najciekawszą z nich jest chyba książka którą chcę teraz zaprezentować.  Jest to książka pt. "Die Moderne Bautischlerei" napisana przez Augusta i Max'a Graef, wydana w Lipsku w 1889 roku.
Książka zawiera szereg ilustracji, są to ryciny będące rodzajem wzornika dla stolarzy. Są tam gotowe projekty: drzwi, boazerii, podłóg, okien, schodów, werand i altan ogrodowych, są piękne ryciny przedstawiające detale architektoniczne. Wszystko jest oddane z dbałością o najdrobniejsze szczegóły, przeglądanie tej książki to prawdziwa przyjemność.
Tego rodzaju wydawnictwo w dzisiejszych czasach robi duże wrażenie, daje obraz prawdziwego rzemiosła.  Swoją drogą, ciekawe jak wielu współczesnych stolarzy potrafiłoby zrobić tak piękne rzeczy ?  




Zdjęcie można zobaczyć dokładniej po kliknięciu na poniższy link. Jest to link do właściwej dla tego postu galerii, zdjęcia można powiększać po kiknięciu na symbol lupy:
 https://picasaweb.google.com/112383481277720593186/AntykiPasjaIPraca#5783548029690752354






















wtorek, 21 sierpnia 2012

Czy giełda staroci we Wrocławiu umrze ?




Postanowiłem może nieco na wyrost zadać pytanie w tytule. 
Do napisania powyższego postu skłonił mnie jeden z komentarzy który otrzymałem w ostatnim czasie. Powyższy komentarz dotyczył mojej relacji z giełdy staroci w Bytomiu, autor komentarza  słusznie zauważył, że giełda w Bytomiu wygląda bardzo dobrze na tle giełdy we Wrocławiu. Odpowiadając na komentarz Tomasz z Rotterdamu postanowiłem podać moje wyjaśnienie zamierania giełdy we Wrocławiu. 

Tu zacytuję moją odpowiedź do komentarza z poprzedniego postu: 

Na obecny upadek giełdy we Wrocławiu która swego czasu była największa w Polsce i była jedną z większych w Europie złożyło się kilka przyczyn. Najważniejszą jednak przyczyną w moim odczuciu jest postępowanie sprzedawców. Niestety muszę tu powiedzieć kilka gorzkich słów pod adresem wielu osób uczestniczących w giełdzie wrocławskiej.
Jeszcze wiele lat temu na giełdzie we Wrocławiu pojawił się trend aby przyjechać na nią jak najwcześniej. Formalnie giełda odbywała się zawsze w piątek i sobotę. Jednak wiele osób zaczęło przyjeżdżać już w czwartek chcąc wyszukać pierwsze okazje lub szybciej sprzedać towar.

Już w tamtym czasie zwracałem uwagę wielu moim kolegom, że jest to głupota.
- po pierwsze z powodu, że psują giełdę i wprowadzają zamęt dla kupujących - a to oni są najważniejsi,
- po drugie narażają się na większe koszty ponieważ trzeba na giełdzie spędzić trzy dni zamiast dwóch.
Jednak w tamtym czasie byłem w mniejszości i nikt nie zważał na głosy podobne do mojego.
Giełda we Wrocławiu odbywała się prawie od początku lat 90-tych XX w na placu przy ul. Gnieźnieńskiej. W latach 2000-2005 zaczął się pojawiać bardzo poważny konkurent dla tradycyjnych giełd staroci w postaci handlu internetowego. W wyniku tego zaczęły stopniowo spadać obroty w handlu giełdowym. Wielu sprzedawców coraz częściej zaczynało wspominać dawne, dobre czasy "handlu pod Iglicą" gdzie giełda wrocławska odbywała się wcześniej. Mówiono, że ta lokalizacja jest bliżej centrum i że dzięki temu giełdę odwiedzało więcej "osób z miasta". Nie trzeba było długo czekać aż pojawił się ktoś przedsiębiorczy i zorganizował we Wrocławiu konkurencyjną giełdę na placu pod Halą Stulecia. Oczywiście nie muszę mówić, że pojawiła się grupa desperatów którzy przywitali nowy - stary pomysł z radością i zaczęli się wystawiać na terenach pod Iglicą (Hala Stulecia).

Dzisiaj mamy taką sytuację, że giełda antyków we Wrocławiu trwa pięć dni i odbywa się na dwóch palcach w tym samym czasie - po prostu głupota.
Niech sobie każdy sprzedawca zada pytanie: czy w dzisiejszych czasach jakakolwiek osoba jest w stanie poświęcić pięć dni w miesiącu na śledzenie giełdy staroci ???
Taka zabawa w ciuciubabkę z handlarzami staroci jest trudna dla osób z branży, nie mówiąc już o zwykłych klientach. Ostatecznie wszystko sprowadza się do tego, że osoby handlujące antykami na giełdach we Wrocławiu mają coraz mniejsze obroty przy wysokich kosztach.

Oczywiście dzisiejszą sytuację jest już bardzo trudno odwrócić ponieważ obydwie giełdy mają już swoją ugruntowaną pozycję.

Wracając do giełdy w Bytomiu i porównując ją z Wrocławiem to gołym okiem widać, że bytomska zyskuje przewagę i się rozwija.
W dzisiejszych czasach gdy jest wyjątkowa i duża podaż przedmiotów zarówno z Polski jak i z całej Europy. Przy tym znaczącą rolę w handlu antykami odgrywa internet. Mogą się tylko bronić giełdy które nie zajmują dużo czasu i mają swoją tradycję. Najlepiej gdy giełda trwa jeden, góra dwa dni w miesiącu - jest to najlepszy czas i miejsce aby mogli się spotkać kupujący ze sprzedawcami.


Czy giełda staroci we Wrocławiu umrze ? 
Jestem ciekaw czy ktoś się ze mną zgodzi i czy widzi szanse na odrodzenie giełdy wrocławskiej. 


niedziela, 5 sierpnia 2012

Giełda w Bytomiu 3 - 4 sierpnia 2012.

Zapewne jest wielu fanów giełd staroci ale nie każdy wie jak taka impreza wygląda od kulis. Giełdy za zwyczaj zaczynają się tak na prawdę bardzo wcześnie. Już w porannych  godzinach gdy zjeżdżają się pierwsi dostawcy są osoby które polują na towary świeżo wyjmowane z samochodów. Cała zabawa ma swój początek się gdzieś pomiędzy godziną 04.00 a 06.00 nad ranem.  Po południu wygląda podobnie - tylko odwrotnie - wszyscy się pakują co chyba jest trudniejsze :-)

O poranku cały plac wydaje się być pustym miejscem ale pozory mylą, niektórzy instalują swoje stoiska, inni próbują upolować okazje - zaczyna się giełda.  Widok jest inny od tego do którego przyzwyczajeni są odwiedzający. 





A to jest widok który wszyscy znają.





Jeszcze kilka luzem wybranych zdjęć. Na kilku ze zdjęć jest moje stoisko, ciekawe czy ktoś odgadnie które to ?

























niedziela, 15 lipca 2012

Wyjątkowy fotel uszak w stylu biedermeier .



Jest wielu koneserów stylu biedermeier i mebel który chcę przedstawić powinien poruszyć ich wyobraźnię. Jest to mahoniowy fotel który wykonano prawdopodobnie około 1860 roku. Fotel posiada niezwykły kształt i piękne dekoracje rzeźbiarskie.



Fotel robi duże wrażenie i jest przy tym bardzo wygodny. Mebel wyposażono w mechanizm pozwalający odchylać oparcie po naciśnięciu klamek pod podłokietnikami.


Dodatkową funkcją znacznie zwiększająca komfort mebla był wysuwany podnóżek który  niestety nie zachował się do naszych czasów. Widoczne są jedynie na spodzie prowadnice po których wysuwano podnóżek. Dorobienie brakującego elementu w trakcie renowacji nie powinno być problemem.


Fotel wymaga renowacji, jego konstrukcja jest zachowana całkiem dobrze, co ważne - nie ma śladów po owadach. Jestem pewien, że po odnowieniu będzie prawdziwą ozdobą stylowego wnętrza.

Wymiary: szerokość 65 cm, głębokość 80 cm, wysokość siedziska około 48 cm, wysokość oparcia 115 cm.

Gdyby kogoś interesował ten fotel to zapraszam do kontaktu, mogę w razie potrzeby podjąć się także prac renowacyjnych przy tym meblu.


Mahogany Biedermeier-style armchair that probably was made ​​about 1860. Armchair has an unusual shape and beautiful sculptural decoration.
This chair besides his magnificent beauty is very comfortable. Seat has a mechanism to change the tilt of the backrest. It was originally equipped with an extra pull-out footrest which is currently missing
.
Chair frame is well preserved with no traces of woodworm. 

Dimensions: width 65 cm, depth 80 cm, seat height about 48 cm, total height 115 cm.
Everyone who could be interested in purchasing this piece of furniture please contact me. I can also make the entire restoration of this piece of furniture.